WYWIAD

06.10.2014

Wiedzieliśmy od początku, że to wypali

O nowej płycie i nowym wokaliście w zespole, kopaniu się przed wyjściem na scenę i pracy w kopalni z Rafałem Karwotem z grupy TABU rozmawiał Przemek Wałczyński.

Nie wiem od czego zacząć, czy od gratulowania Złotego Bączka czy dziesięciu lat na scenie. To jest wasz sukces i to przez duże „S”.

Pracujemy cały czas nad tym ciężko, żeby się udało. To na koncercie w Ostródzie było widać, że ta energia była zwrotna, że ci ludzie się z nami bawili, mimo tego, że ja zaśpiewałem połowę tego, co miałem zaśpiewać, to było zajebiście, naprawdę. Miałem już taki polew potem, że już zapominałem. Ja w ogóle na co dzień śpiewam w okularach. Teraz postanowiłem, że bez okularów wystąpię. Jak mam okulary, to zamykam oczy i cały czas wiem, co śpiewać. A jak mam otwarte oczy i oglądam tych ludzi, śmieję się, łapię kontakt - wtedy wszystko mi ucieka.

Na Woodstocku bez okularów dałbyś radę zaśpiewać?

To tak samo jak na Ostródzie, raz bym dał, raz nie. Ale zdarzają się czasem koncerty, które udają się bez okularów.

Jak to jest grać przed tak dużą publicznością jak ta woodstockowa? Ja byłem kiedyś na waszym miniaturowym koncercie podczas festiwalu Reggaenwalde w Darłowie, gdzie daliście czadu dla kilkudziesięciu osób pod sceną tak, jakby tam były tłumy. I zastanawiam się, czy ma dla was znaczenie, dla ilu osób gracie?

My mamy jedną zasadę, że przed koncertem kopiemy się w dupę i każemy sobie zapie**ać. Mamy taką dewizę, że publika musi dostać wpie**ol, jak nie dostanie wpie**olu, to koncert się nie udał. Tak chcemy robić, takie mamy plany na siebie, że musi być ta energia, że musi to wszystko być tak dociśnięte, żeby tych ludzi ruszyć i żeby ten kontakt między nami był jak najlepszy. I czy to jest 50 osób, czy tysiące, to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, jak my się bawimy ze sobą.

A na Woodstocku nie baliście się, że pod sceną będzie mało takich osób, które będą łapać z wami kontakt?

ie, w ogóle nie było takiego tematu w zespole. Ci ludzie nam ufają, jadą za nami na ten jeden koncert. Nie wiem jak to się dzieje, ale od jakiegoś czasu czujemy, że jesteśmy coraz silniejsi. A my jesteśmy proste chłopy, z Wodzisławia, ze Śląska, wszyscy gadamy po śląsku. Receptą na to, że nas dobrze odbierają jest to, że my ze sobą czujemy się zajebiście. My się jeden z drugiego nabijamy na koncercie. To działa, bo to jest szczere. Przez to ci ludzie, którzy przychodzą na koncert potrafią nam zaufać.

Rośnie nowy wokalista w TABU?

Haha, Suchy dawał teraz próbkę swoich umiejętności, ale on normalnie śpiewa cały czas. Teraz po prostu dałem mu pośpiewać więcej, bo się bałem, że się przewrócę w tych tekstach. Mi umykało dużo rzeczy, zostawiałem go przez to na wokalu samego i mu do ucha mówiłem: śpiewaj, śpiewaj, bo nie wiadomo, co będzie! Dał radę, myślę, że ludzie to skumali i przyjęli. To jest koncert na żywo, tu może wydarzyć się wszystko.

Pamiętasz taki moment, w którym uwierzyłeś, że TABU wypali, że możecie osiągnąć sukces?

Pamiętam, ale my nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie drogi, w połowie tego, co chcemy osiągnąć. Ja to wiedziałem od początku, naprawdę. Uwierz mi, że wiedziałem od początku, że to wypali, bo z taką energią do tego podszedłem, że wiedziałem, że musi być zajebiście. Cały czas robimy wszystko, żeby było idealnie – muzycznie, logistycznie, organizacyjnie. I to coraz bardziej wychodzi. Ludzie nas poznają na koncertach i zostają razem z nami. To jest piękne.

Zagraliście premierowo jeden nowy numer. Zdradzisz coś więcej, czego możemy się spodziewać po nowej płycie?

Tego nie wie nikt. Całość będzie rodzić się jesienią. Wtedy będziemy mieli przerwę, będziemy dużo rzadziej grali, będziemy robić materiał na czwartą płytę. Mamy ciśnienie takie wewnętrzne, żeby wydać ją jeszcze przed plenerami w przyszłym roku. Do tego czasu będziemy mało grali, będziemy starali się skupić na sobie, odpocząć od tego koncertowania, bo tego jest bardzo dużo. Gramy w jednym miesiącu po 13-ście koncertów. Na zespół w którym tak naprawdę 90 procent osób pracuje normalnie na etacie to jest bardzo dużo. Prawie każdy w TABU poza graniem gdzieś pracuje – na przykład w kopalni, albo nasz gitarzysta Kamil – w sądzie, Suchy jeździ do Czech bo pracuje w Ostrawie. Urywają się na koncerty. Cały ich urlop idzie na TABU.

Mieliście w ogóle kiedy pojechać do domu zawieźć tego Złotego Bączka i postawić go na półce?

Co ty, jeździ w busie cały czas. Nie ma szans, żeby pojechać teraz do domu.

Muszę o to zapytać – kiedy wpadniecie do Poznania na koncert?

Jezu, nie wiem, ale jak najszybciej! Chociaż naprawdę chciałbym mało grać jesienią i wiosną i skupić się na płycie, żeby płyta była gotowa. Jak już wyjdzie, to zagramy koncerty plenerowe trasy od maja do września. A w październiku będzie klubowa trasa promująca nową płytę. I na pewno wtedy Poznań będzie, obiecuję!

Tekst i zdjęcia: Przemek Wałczyński / Wywiad został przeprowadzony podczas Ostróda Reggae Festiwal 2014

KONCERTY

FORUM

The popular Nike Air Huarache for Spring 2017

28.06.2017 | 08:03 przez pwlihbb

Nike Sportswear continues for you

28.06.2017 | 07:51 przez pwlihbb

With the Nike Air Max 97 Gold Bullet acquiring

28.06.2017 | 07:20 przez pwlihbb

The Nike Air Max 95 shines inside a whole

28.06.2017 | 05:51 przez pwlihbb

The women’s Nike Surroundings Max Jewell

28.06.2017 | 05:35 przez pwlihbb

WYWIADOWNIA

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Miłość to potężna siła

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Linki