WYWIAD

11.12.2012

Zebra - zupełnie nowy styl

Z Natalią Norko (wokal) i Zdzisławem Orłowskim (live mix, gitary, melodia) z formacji ZEBRA rozmawiał Piotr Owczarek

Gracie jako Zebra Soundsystem lub jako zespół Zebra. Którą odsłonę wersję wy, jako muzycy, lubicie bardziej?

NN: To nie jest tak, że któraś wersja jest lepsza. Dla nas fajne jest to, że jest tak różnie. Lubimy każde wcielenie Zebry.

Ale skład się jednak różni.

ZO: Pełny skład jest wzbogacony o perkusję i klawisz, a soundsystem jest typowo soundsystemowy, bo to tylko sekcja dęta, elektronika, wokal i bas. NN: Elektroniczne gotowe bity na perkusji, a nie żywa „perka”. To brzmi naprawdę inaczej.

Ale repertuar ten sam?

NN: Repertuar prawie ten sam, parę utworów się różni. Myślimy, żeby na przyszłość bardziej to zróżnicować. Właśnie repertuarem.

Wasza poprzednia płyta była dostępna w drugim obiegu, nowa jest już oficjalnie w sklepach. Jak się z tym czujecie?

NN: Boimy się, co będzie dalej. Jaki będzie odbiór. Czy będą ją chcieli słuchać. ZO: Ale też cieszymy się bardzo, że udało się wydać tą płytę, tak już normalnie.

Macie jakiś odzew od słuchaczy czego spodziewali się po albumie, a co dostali?

NN. Nie wiem czy piszą czego się spodziewali, raczej jak im się podoba. Niektórzy mówią, że jest bardziej psychodeliczna i mroczna od poprzedniej, a inni znowu, że jest mniej psychodeliczna i mroczna. I to nam się właśnie podoba, że każdy czuje to inaczej.

A jaki jest odbiór tekstów? Te są u was nietuzinkowe.

NN: Teksty są bardzo ważne. Myślę, że mają duży wpływ na ludzi, którzy sięgają po naszą muzykę. Wiele osób zwraca na nie uwagę.

A kto pisze teksty?

NN: Część z nich napisałam ja. Ale mamy też kilka wierszy innych autorów w repertuarze, nawet fragment dramatu. To więc taka trochę poezja śpiewana, może chwilami rapowana…

Dla mnie brzmi to trochę punkowo. Jestem z Jarocina i jako dzieciak chodziłem słuchać koncertów punkowych. W latach 80-tych, punk rock śpiewany przez kobiety brzmiał bardzo podobnie. Zresztą wasze teksty, tak jak te kiedyś, są też rewolucyjne - jak w punku.

NN: Bardzo mnie cieszy takie porównanie. ZO: Tak fajnie, że tak to odbierasz. Często zadają nam pytanie gdzie ten punk w naszej muzyce. Niektórzy jakoś nie mogą się go doszukać, a nam się zawsze tak kojarzyło. Gramy elektronicznie, dubowo, z nutą reggae. Ale w tym wszystkim jest ten punk o którym mówisz. NN. Myślę, że to wokale są najbardziej punkowe. To one wprowadzają taki klimat. Ja nie śpiewam reggae'owo czy dubowo. Raczej krzyczę, melodeklamuję, recytuję.

No własnie. Trudno znaleźć jedno określenie, także muzycznie. Nie da się was zaszufladkować. Sami umiecie się zaklasyfikować do jakiegoś nurtu?

ZO: Nie. Raczej można się u nas doszukiwać różnych inspiracji i wielogatunkowości. Inspiracji jest dużo, bo sami słuchamy bardzo różnej muzyki. NN: To co robimy to zupełnie nowy styl. I niech tak zostanie:)

Niemniej, chcąc nie chcąc, staliście się częścią polskiej sceny reggae. Znalazło się tu miejsce dla tego waszego nowego stylu.

NN. To jest ciekawe i dziwne jednocześnie. Mamy czasem takie poczucie, że nie pasujemy ze swoją muzyką do programu festiwali reggae, a jednak tam gramy. Ale najlepsze w tym jest to, że ludzie nas akceptują i słuchają, naprawdę słuchają. To jest niesamowite uczucie.

Ale puls reggae też się przecież pojawia w waszych utworach, choć nie dominuje.

NN: No tak, ale u nas jest bardziej psychodelicznie. A reggae wzbudza bardziej pozytywne emocje. W Zebrze nie zawsze jest tak radośnie.

I pewnie lepiej czujecie się na ciemnej scenie?

NN. No faktycznie. W blasku słońca jest nam ciężko, ale też wtedy gramy. Tworzę sobie wtedy taką bańkę z tym dźwiękiem i wszystkich co nas otacza... i jestem w innym świecie. To pomaga. Ale wolę gdy jest bardziej mrocznie. ZO: też bardziej nas widzę na wieczorno-nocnych koncertach. Ale bywają występy dzienne, które wychodzą całkiem dobrze.

Porozmawiajmy teraz o waszych instrumentarium. Tu też jesteście jedyni w swoim rodzaju. Łączycie instrumenty klasyczne z elektroniką. To wasz kolejny wyróżnik.

NN: Taki był zamysł od początku, by robić elektronikę, łączyć to z żywym graniem, poezją śpiewaną i punkiem.

Czyli znów nowy styl. Coś czego nikt wcześniej nie robił.

ZO: Trochę Tak. Choć przecież idziemy tą samą ścieżką co np. Zion Train. My jednak poszliśmy bardziej szeroko. Zdecydowaliśmy się na mniej typowe instrumenty. Teraz mamy np. flet i kontrabas.

Przecieracie szlaki dla innych polskich zespołów. Pokazaliście że warto eksperymentować.

ZO: Jeśli pojawi się konkurencja to dobrze. Zmusi nas do pracy i dalszego rozwoju. To byłoby ciekawe, gdyby pojawiły się inne podobne, poszukujące składy.

Polskie środowisko dubowo-reggaeowe już was poznało i polubiło. A jak wyglądają wasze poszukiwania miejsc koncertowych. Nadal musicie pukać, dobijać się do klubów, czy już spływają jakieś oferty?

NN: Spływają, ale bywa że sami też musimy gdzieś zapukać. Szkoda jednak, że nie wypełniamy jeszcze klubów po brzegi, bywa, że jest mało osób. Czekamy aż się to zmieni. Ludzie dają nam najwięcej energii. ZO: Ale nie jest tak źle. Kiedy niedawno graliśmy w Czechach klub też nie był pusty. Przyszło całkiem sporo osób i była niezła atmosfera. Bardzo im się podobała nasza muzyka, choć tekstów raczej nie rozumieli.

Ale była mowa Ciała. Natalia wypełnia ruchem i energią całą scenę.

NN: Nie wiem co powiedzieć… po prostu tak jest:)

Współpracujecie z Folibą. Gracie też wspólne koncerty?

ZO: Chcielibyśmy, żeby ta współpraca była jeszcze bliższa, także muzycznie. Fajnie byłoby zagrać z całym składem Foliby jakiś numer. Albo wpleść w naszą muzykę jakiś orient albo folklor. To byłoby coś.

Nie pójdziecie bardziej w stronę reggae?

ZO: Raczej nie. Lubimy reggae, ale ja osobiście zatrzymałem się na etapie ikon tego gatunku. Nieczęsto słucham współczesnego reggae. Lubiłem pierwszą falę polskiego reggae, takie post punkowe kapele.

Co gracie teraz na koncertach?

NN: Gramy materiał z naszej nowej płyty i wcześniejszej, wydanej w paproota.org.

Nie będziecie wydawać tego w formie płyty?

ZO: Nie. To był od początku projekt do sieci i tak zostało. Płytę cały czas można pobierać za darmo. To się zresztą opłaciło. Ludzie nas poznali, poznali nasz repertuar, sposób grania. Nie wykluczamy, że kiedyś znów jakieś nasze produkcje, te bardziej domowe, wpuścimy do sieci.

Dziękuję za rozmowę

Dziękujemy i zapraszamy na nasze koncerty!

Rozmowa została przeprowadzona podczas One Love Sound Fest 2012.

KONCERTY

FORUM

Co robicie w weekendy

20.10.2017 | 08:53 przez Jogin

JESTEŚ NOWY? Tu się przywitaj!

19.10.2017 | 20:03 przez ericos

Wakacje w Polsce czy zagranicą?

19.10.2017 | 20:02 przez ericos

Witam

19.10.2017 | 20:01 przez ericos

Szukam zespołu

19.10.2017 | 19:43 przez Moggi

Idea kredytu hipotecznego i rat

19.10.2017 | 19:42 przez Moggi

WYWIADOWNIA

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Miłość to potężna siła

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Linki