WYWIAD

28.09.2012

Nie lubię słuchać swojej muzyki

Z Kamilem Bednarkiem rozmawia Aleksandra Piątkowska

Ponad rok temu odwiedziłeś Jamajkę. Na pewno masz wiele wspomnień z nią związanych. Powiedz co najbardziej utkwiło ci w pamięci.

Najlepszym dla mnie było wyjście z samolotu i ten pierwszy powiew jamajskiego powietrza. Ja się ogólnie nie wzruszam, ale wtedy był moment, w którym po prostu wymiękłem. To było spełnienie marzenia mojego życia i kiedy wyszedłem z tego samolotu, zobaczyłem te góry, poczułem takie ciepłe powietrze i ten specyficzny zapach... to powiem Ci, że to był właśnie ten najpiękniejszy moment.

Na tegorocznej edycji festiwalu w Ostródzie wystąpiłeś u boku Stephena Newlanda. Było to spontaniczne, czy umówiliście się wcześniej na wspólny występ i wykonanie „Rootsman Soul”?

Stephen napisał do mnie, czy nie chciałbym z nim zaśpiewać tej piosenki. Bardzo miło mi się zrobiło, zwłaszcza, że zagrali nasz ridimm. Było to dla mnie mega przeżycie, wszystko odbyło się na pełnym spontanie. To wyjątkowo fajne uczucie, że ktoś zupełnie z innego kontynentu, z drugiego końca świata wyciąga do Ciebie dłoń, i traktuje jak normalnego człowieka. Prawda jest taka, że ludzie z Jamajki są bardziej otwarci. Natomiast tutaj ktoś zaczerpnie jakiegoś sukcesu i od razu odwraca się od ludzi…

Do "Mam talent" poszedłeś chodząc do szkoły... Jak udało Ci się pogodzić szkołę z wydaniem płyty, koncertami?

To było bardzo trudne, ale dzięki pomocy nauczycieli, a przede wszystkim dyrektorki - Małgorzaty Dymińczuk, która bardzo mi pomogła, jakoś się udało to pogodzić. Miałem indywidualne nauczanie i byłem zwolniony z obecności, bo przez to, że dużo wyjeżdżałem - nie dałbym rady, po prostu nie przystąpiłbym do matury itd. Ostatecznie nie przystąpiłem do egzaminu, bo po prostu nie lubię robić czegoś na pół gwizdka. Wiem, że jeżeli bym spróbował i nie zrobił tego tak, jak chciałem, to byłbym niezadowolony, a potem nie miałbym czasu tego poprawić. Wolę podejść do matury normalnie.

Natknęłam się na piosenki, które nagrałeś m.in. ze Staffem, i tam byłeś zwany jako "MaccaBraa" - skąd ta ksywka?

MaccaBraa ... To trochę przez przypadek. W sumie nie pamiętam, kiedy dokładnie, ale to było dawno, dawno temu... To długa historia z tą nazwą, jakoś tak mega spontanicznie wyszło. Musiałbym zapytać Staffa skąd to się tak naprawdę wzięło. Pseudonim powstał, kiedy się pierwszy raz spotkaliśmy, żeby nagrywać coś razem...

Dlaczego nie grasz już na saksofonie na koncertach?

Zrobiłem sobie przerwę, właściwie to sam nie wiem dlaczego. Chyba po prostu się rozleniwiłem. Podejrzewam, że gdybym miał troszeczkę więcej czasu, to chętnie wróciłbym do dawnej formy. Kiedyś, gdy grałem na saksofonie, ćwiczyłem kilka godzin dziennie i naprawdę czułem, że ten instrument jest dla mnie... Grałem to, co tylko mi przyszło do głowy - od razu mogłem zagrać technicznie i prosto z serducha. Teraz to wszystko zastyga, bo na saksofonie trzeba ciągle ćwiczyć. Chciałbym jeszcze grać na koncertach na tym instrumencie, bo to fajne urozmaicenie... taki oddech. Nie męczę już uszu, tylko na chwilę jakaś inna melodia.

Przez dwa lata nieustającej popularności występowałeś u boku wielu gwiazd polskiej sceny muzycznej. Z kim jeszcze chciałbyś wystąpić?

Na pewno chciałbym zaśpiewać na scenie jeszcze razem z Darkiem Malejonkiem. No i po raz kolejny z Gutkiem - uwielbiam tego człowieka.

Zdarza Ci się słuchać własnej muzyki w domu lub samochodzie?

Nie lubię słuchać swojej muzyki, w sumie nie wiem dlaczego... Jakoś tak mój głos mi przeszkadza i wiem, że mógłbym zaśpiewać to lepiej i zawsze coś mi nie pasuje. Dlatego jeżeli już muszę siebie słuchać, to tylko w studiu nagraniowym. Przez chwilę gdzieś tam potrafi to zafascynować, bo jest świeże, nowe, a potem znowu wraca mi niezadowolenie i tak niestety mam cały czas. Mam nadzieję, że kiedyś się bardziej zdystansuję do własnej twórczości i już nie będę tak przesadnie marudził.

Słyszałam ostatnio, że twoja nowa płyta będzie dojrzalsza od poprzedniej, że chcesz zmieszać gatunki. Powiesz coś więcej?

Myślę, że na pewno będzie dojrzalsza, przede wszystkim muzycznie. Kiedy porównasz pierwszą płytę z tą, która teraz wyjdzie, to na pewno zauważysz, że zupełnie inaczej brzmią. Teksty... Ja nie chcę pisać jakichś zbyt skomplikowanych, zakręconych piosenek, żeby nie stały się niezrozumiałe dla moich słuchaczy. Przyjdzie czas i na bardziej rozbudowane w formie teksty. Na razie staram się używać prostych słów, które łatwo trafiają do ludzi, bo to jest najważniejsze - żeby wyciągali esencję tego, co chcę im przekazać. Jedno zdanie czasami można przypisać do różnych sytuacji w życiu, dlatego staram się używać prostoty żeby była ona jak najbardziej przyswajalna.

Kiedyś wspominałeś, że nie było Ci łatwo żyć, że los dał Ci zwyczajnie popalić, a wtedy muzyka okazała się zbawieniem. Co jeszcze pomogło Ci wstać?

Hmmm... Na pewno przyjaciele, rodzina… Gdyby nie to, że oni cały czas mnie wspierali psychicznie, niejednokrotnie dawali mi do zrozumienia, że nie bez powodu mam ten głos, to nie wiem, co by ze mną było. Zacząłem grać coraz bardziej na poważnie i z czasem okazało się, że rzeczywiście jest w tym jakiś sens i... w sumie to ludzie sami dali mi też wiarę w siebie.

Jakie cechy cenisz w ludziach najbardziej, a co Cię denerwuje i drażni?

Nienawidzę poklepywania po plecach, nie lubię klakierów, którzy zawsze mi mówią, że wszystko jest super, kiedy ja potrzebuję szczerości. Nie lubię ludzi, którzy nie potrafią powiedzieć prosto w oczy tego, co naprawdę myślą. Nawet, jeżeli coś mówisz za plecami, to musisz pamiętać o tym, że trzeba mieć odwagę powiedzieć to również prosto w oczy. Nie podoba mi się też jak ktoś ocenia kogoś, jeżeli go w ogóle nie zna. Spotkałem ponadto na swojej drodze wielu ludzi, którzy na początku gdzieś tam podchodzili ironicznie do mojej osoby, a nagle po jakimś czasie, jak zobaczyli, że utrzymuję się na powierzchni, to nagle zapragnęli być moimi przyjaciółmi. Teraz już wiem, z kim mam płynąć na swojej łódce i ten pierwszy rok bardzo wyraźnie mi to pokazał. Po niedawnych doświadczeniach stwierdzam, że dla mnie najważniejszą wartością jest szczerość, bo prawda jest taka, że brakuje jej praktycznie na każdym kroku. Jest stanowczo zbyt dużo hipokryzji, zakłamania i masek wokół, więc ta szczerość staje się głównym fundamentem funkcjonowania. Dlatego mam duży szacunek do tych ludzi, bo naprawdę trzeba być odważnym i mieć w sobie poważne pokłady dobrych wartości, żeby być szczerym na co dzień.

Czego w sobie nie lubisz?

Myślę, że taki mały leniuch gdzieś siedzi we mnie, który cały czas każe mi odkładać niektóre rzeczy na później. "Zaraz to zrobię, za chwilę, za chwilę…", a potem nagle zapominam o tym i tak już mam. Zatem uważam, że w tym lenistwie tkwi główny problem, jednak cały czas uczę się coraz lepiej ogarniać to, co mnie otacza. Staram się być bardziej konsekwentnym w realizowaniu swoich planów, ale w praktyce różnie mi to wychodzi. Z kolei teorię mam obcykaną na maksa. Czasami po prostu brakuje determinacji, więc myślę, że nad tym muszę jeszcze intensywniej popracować i będzie dobrze.

Najlepsza plotka, jaką ostatnio o sobie słyszałeś?

Ja już słyszałem tyle różnych i dziwnych historii o sobie, że nie sposób je wszystkie zapamiętać. Jakiś czas temu dotarła do mnie plotka, że byłem u siebie w supermarkecie i kupiłem kwiatka jakiejś dziewczynie, mówiąc do niej: "kwiatuszek dla kwiatuszka". Zaraz potem jej koleś mnie pobił za to… Hahaha, te historie są tak barwne, że można by napisać na ich podstawie niezłą książkę.

Rozmowę z Kamilem Bednarkiem przeprowadziła Aleksandra Piątkowska - prowadząca fanpage FB Reggae Interview

KONCERTY

FORUM

okna jakiej firmy?

22.08.2017 | 11:20 przez franek2017

Dready a łysienie

22.08.2017 | 10:57 przez jacekpl

Co to za zespół?

22.08.2017 | 10:54 przez jacekpl

Szwajcarski scyzoryk dla mężczyzny

22.08.2017 | 10:53 przez jacekpl

Rower do miasta

22.08.2017 | 10:12 przez juliann25

Szkolenie stylizacji paznokci

22.08.2017 | 09:06 przez mikraso

WYWIADOWNIA

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Miłość to potężna siła

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Linki