RECENZJA

JAFIA NAMUEL

In Time

Ilekroć sięgam po klasyków reggae mam nieodparte wrażenie, że napisane przed laty teksty i melodie powstały z myślą o wczoraj, dniu dzisiejszym i jutrze. Tak też czuję, gdy słucham Jafii Namuel. Siłą ich muzyki jest ponadczasowość dźwięku i słowa. Płyta, którą przyszło mi recenzować, to wydawnictwo wyjątkowe z jeszcze jednego powodu. To czas jaki upłynął od jej nagrania do oficjalnego wydania. Ale po kolei.
 
Pierwszy raz usłyszałem ich 13 lat temu. Do Jarocina przyjechał wtedy młody zespół z Piły, którego zadaniem było rozgrzanie publiczności przed koncertem Renaty Przemyk. Mieli zagrać krótko. Mieli. Po kilku minutach koncertu stali się jednak główną atrakcją. Przebojowe kompozycje własne i Marleyowskie covery zagrane w fenomenalny sposób, spowodowały, że pomimo bisów, gwiazda wieczoru witana była dziwnym okrzykiem: Jafia Namuel! Wiem, bo sam krzyczałem Po tamtym okresie działalności zespołu pozostała kaseta i wspomnienia z dziesiątek koncertów. Nagrano też płytę, ale zbieg różnych wydarzeń sprawił, że słuch o niej zaginął. Zespół przestał grać. Powrót miał miejsce w 2006 roku. Grupa z miejsca stała się gwiazdą letnich festiwali, a jej wokalistę Dawida, okrzyknięto najciekawszym głosem reggae w Polsce. Dziś ten głos brzmi wreszcie na płycie „In Time”, która, naprawdę trudno w to uwierzyć, ma już 10 lat. I tu znów powinno paść słowo – ponadczasowość. Omijając ówczesne i dzisiejsze muzyczne mody i trendy Jafia Namuel gra swoje proste, ubogie w instrumentarium reggae. Jest jednak w tym graniu moc, która sprawia, że takt po takcie, utwór po utworze, „In Time” staje się wielką muzyczną opowieścią, spójnym zestawem songów, których mianownikiem jest przekaz Dawida Portasza. To on, pierwszy polski artysta w Tuff Gong, jest główną postacią płyty. Jego szczere, dotykające jakże zwykłych momentów naszego życia, teksty, są opowieścią o każdym z nas. Miłość, przyjaźń, radość i smutek opisane piosenkami Jafii Namuel, każdego poruszą i zastanowią. Nie bez znaczenia jest też muzyka. Oszczędna, ale jednocześnie wypełniająca przestrzeń. Bas, perkusja, gitara i klawisze to zestaw wystarczający, jednak tylko wtedy, gdy muzycy potrafią go odpowiednio użyć. Ci grający w Jafii Namuel potrafią, co do tego wątpliwości nie mam. Całości brzmienia dopełniają subtelne chórki oraz wtrącenia Mateusza Pospieszalskiego na klarnecie i saksofonie. A słabe momenty? Takich nie znalazłem. Dla mnie „In Time” to jedno z najważniejszych wydawnictw polskiej sceny reggae. Nowość i powrót po latach zarazem. Na takie powroty warto czekać. 
 
PiotRAS

Skomentuj recenzję

KONCERTY

FORUM

Ulubiona drużyna piłkarska

23.06.2017 | 14:06 przez rozgofsgi000

Independent Dub Day 2017!

23.06.2017 | 10:18 przez LionStage_Rafal

Schody drewniane do domu

23.06.2017 | 00:16 przez opterim

Z czym kojarzą Ci się sterydy?

22.06.2017 | 21:59 przez miracle2

Czy kawa odchudza

22.06.2017 | 21:57 przez miracle2

Czy zwracasz uwagę na to co cię otacza?

22.06.2017 | 21:56 przez miracle2

WYWIADOWNIA

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Miłość to potężna siła

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Linki