RECENZJA

BOB MARLEY & THE WAILERS

One Love

Album "One Love: The Very Best of Bob Marley & The Wailers" stanowi kolejne, po "Catch A Fire - Deluxe Edition", dzieło z jubileuszowej serii upamiętniającej 20. rocznicę śmierci króla reggae. Znawcy twórczości tego artysty z łatwością dostrzegą, że jest to w zasadzie zremasterowana i poszerzona o kilka nagrań (w tym premierowe "I Know A Place"), klasyczna już kompilacja "Legend".
 
Właśnie ze względu na zawartość wydanie tego materiału wywoła zapewne dwuznaczne odczucia u fanów Marleya. O ile dołączenie do "Catch A Fire" tej samej sesji, ale w wersji przed obróbką w Londynie, było sporą gratką dla kolekcjonerów, trudno nie odebrać "One Love..." jako kolejnej okazji do łatwego zarobienia na miłośnikach najsłynniejszego pieśniarza reggae czy tej muzyki w ogóle. Do takiego myślenia skłania umieszczenie na krążku, wygrzebanego z archiwów studia Tuff Gong, przeciętnego jak na Marleya utworu "I Know A Place" z 1977 roku, czyli z okresu longplaya "Exodus". To zresztą kolejny przykład na kupczenie spuścizną Jamajczyka przez Chrisa Blackwella, który odkrył jego talent dla świata "białych". Dziś jednak z premedytacją, rok po roku, wydziela po jednym czy kilku "kawałkach" fanom, którzy są gotowi kupić wszystko, co sygnowane jest nazwą Bob Marley & The Wailers. Przyjrzyjmy się wreszcie zawartości płyty, która trwa aż 78 minut. Z repertuaru "Legend" wypadła tylko piosenka "Satisfy My Soul", co wydawca zrekompensował z nawiązką siedmioma innymi piosenkami: "Lively Up Yourself", "Roots Rock Reggae", "Turn Your Lights Down Low", Sun Is Shining", "So Much Trouble In The World", znaną od kilku lat "Iron Lion Zion" i wspomnianą "I Know A Place". Ponadto kilka szlagierów występuje w innych wersjach. Też zresztą już znanych z innych wydawnictw, jak to jest w przypadku koncertowego "No Woman No Cry" czy zagranego elektrycznie, z zespołem "Redemption Song". Wytrawni słuchacze dostrzegą również takie niuanse, jak np. wsamplowana partia mówiona Marleya w "One Love" i... błąd w pisowni kompozycji "Jammin'". Czy więc warto zawracać sobie głowę "One Love: The Very Best of Bob Marley & The Wailers" i uszczuplać własny portfel? Tylko jeżeli zaczynamy poznawać muzykę Marleya i nie mamy "Legend" lub jesteśmy fanami-maniakami. Bo tak naprawdę, po stronie plusów tej składanki można zapisać jej objętość i lepszą, zremasterowaną cyfrowo jakość nagrań. A to nie tak mało dla pasjonata...
 
- ONET.PL -

Skomentuj recenzję

KONCERTY

FORUM

Co robicie w weekendy

17.08.2017 | 14:08 przez tomtamka

Nowa odsłona RRR.COM.PL

17.08.2017 | 13:14 przez kratai

Osuszanie po zalaniu

17.08.2017 | 13:10 przez krblaszko

Nowy samochód

17.08.2017 | 12:46 przez mikraso

okna jakiej firmy?

17.08.2017 | 11:45 przez rafaljamaica

Mieszkanie

17.08.2017 | 09:49 przez Adamila021

WYWIADOWNIA

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Miłość to potężna siła

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Linki