RECENZJA

BLACK UHURU

Love Crisis

Wiele już lat minęło od czasu, gdy krążek ten mógł uchodzić za młodzika, bowiem rok jego premiery sięga późnych lat 70., a ściślej mówiąc roku 1977. Właśnie wtedy jamajska grupa - Black Uhuru - z Duckie Simpsonem na czele nagrała swój pierwszy długogrający materiał. Jak się szybko okazało winyl opatrzony tytułem "Love Crisis" miał się stać jednym z najbardziej obfitujących w ponadczasowe, śmiało rzec można, hymny roots reggae.
 
Czarni "bojownicy" o wolność ( Uhuru z języka swahili oznacza "wolność") swoją muzyką rozbujali miliony serc i dali im nadzieję na lepsze jutro, a co ważniejsze do dzisiejszego dnia mają wpływ na poczynania zarówno muzyków stając się ich inspiracją jak i przeciętnych ludzi podnosząc na duchu swym pozytywnym brzmieniem w mgnieniu oka. Przenieśmy się na chwilę do 1977 roku, kiedy to fani jamajskiej muzyki pierwszy raz mogli spojrzeć na okładkę tej niezwykłej płyty i dać się porwać jej wibrującym dźwiękom.
 
Na album składa się 10 utworów utrzymanych w kojącej, uspokajającej tonacji. Pierwsze, co rzuca się w uszy to niezwykły wokal Michael'a Rose'a. Wyrazy uznania należą się oczywiście również sekcji rytmicznej, która urzeka swą prostotą. Chociaż rytm jest bardzo prosty i łatwy to wydaje się, że właśnie on stoi za ogromnym sukcesem muzycznym tego krążka. Black Uhuru zdecydowanie stroni od różnorakich zbędnych im ozdobników, chodzi im o muzykę maksymalnie uproszczoną zarazem tętniącą przekazem, co też osiągają. Ich wspaniałe hity, takie jak chociażby "I Love King Sellasie" czy też tytułowy "Crisis for Love" to z pewnością pieśni zapadające w pamięci na wieki. Nie można również zapomnieć o coverze Boba Marleya "Natural Mystic", który tutaj brzmi bardzo klimatycznie idealnie wpasowując się brzmieniem w strukturę całego albumu.
 
Płytka ociekająca bujającymi utworami dobiega końca przy kompozycji "Willow Tree", która swym dźwiękiem ma za zadanie ukończyć naszą mistyczną podróż po skąpanej w słońcu jamajce.
 
"Love Crisis" to z całą pewnością perełka w całej historii roots reggae, to album niezwykły, uderzający do głowy i wywołujący mimowolnie pozytywne myśli. Nie da się z nim znudzić a co za tym idzie jest dziełem ponadczasowym, obowiązkowym elementem w płytotece każdego fana roots reggae.
 
 
Ketzer

Skomentuj recenzję

KONCERTY

FORUM

Czytacie artykuły?

20.10.2017 | 13:19 przez orrmitrox

Brak danych dłużnika - windykacja

20.10.2017 | 13:15 przez orrmitrox

Samochod dla kobiety

20.10.2017 | 13:12 przez orrmitrox

Siłownie zewnętrzne, korzystacie?

20.10.2017 | 13:08 przez orrmitrox

Co robicie w weekendy

20.10.2017 | 12:52 przez zenekm1

Zabiegi z gatunku medycyny estetycznej

20.10.2017 | 12:50 przez mierrnas

WYWIADOWNIA

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Miłość to potężna siła

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Linki