RECENZJA

BLACK UHURU AND SLY & ROBBIE

In Dub

Oto prawdziwie wielkie wydarzenie dla prawdziwych miłośników roots reggae. Dość wspomnieć, że album "In Dub" to "brakujące ogniwo" w obszernej, liczącej 29 pozycji oficjalnej dyskografii grupy Black Uhuru. Za takie trzeba uznać wydanie, po 24 latach od premiery, dubowej wersji jej debiutanckiej płyty "Love Crisis", która dostępna jest na rynku w dwóch zremiksowanych wersjach (z 1981 i 1999 roku) jako "Black Sounds of Freedom".
 
Skąd zapożyczenie teorii Darwina do zarekomendowania omawianego dzieła? Każdy śledzący poczynania klasycznego jamajskiego trio wokalnego - co u nas nie jest trudne ze względu na dostępność ich krążków - powinien wiedzieć, że członkowie Black Uhuru lubowali się w prezentowaniu dubowych wersji normalnych, czyli wokalnych albumów. Począwszy od longplaya "Chill Out" z 1982 roku, każde kolejne wydawnictwo wsparte było analogicznym zestawem utworów, tym razem jednak w wersjach pełnych pogłosów i pozbawionych wokali. I tak po "Positive" był "Positive Dub", a po Iron Storm" - "Iron Storm Dub". Takiego odpowiednika nie miała do tej pory płyta "Love Crisis", czyli "Black Sounds of Freedom". Nie da się nie zauważyć, że uzupełnianie dyskografii jamajskiej formacji zbiegło się, czy może raczej - jest wynikiem, z renesansem dubowych technik realizacji dźwięku. Korzystający z nich dziś artyści spod znaku szeroko pojętych "nowych brzmień", ale także popu czy hip hopu, często wskazują na inspirację dokonaniami wykonawców z Karaibów. Obok najczęściej wymienianych: Kinga Tubby'ego, Scientista oraz Michaela Dreada, do czołówki reggae'owych inżynierów dźwięku należy Prince Jammy - autor majestatycznego brzmienia oryginalnej sesji "Love Crisis". Nagrane podczas niej "kawałki" posłużyły za punkt wyjściowy do powstania "In Dub". O ile oczywiście znamy tekst, słuchając tego krążka nie sposób przestać dośpiewywać słów "pomnikowych" kompozycji w rodzaju "African Culture" (oryginalnie "African Love"), "Eden Dub" ("Eden Out Deh") czy hymnu "His Imperial Majesty" ("I Love King Selassie"). Wszak szczątkowe wokalizy Ervina "Don Carlosa" Spencera, Rudolpha "Gartha" Dennisa i Derricka "Duckie" Simpsona tylko zachęcają do zabawy w karaoke. Jestem jednak w stanie pójść o spory zakład, że właściciele przybytków z takimi rozrywkami w sam raz dla japiszonów, nawet nie znają nazwy Black Uhuru. Ale to dobrze. Miejsce "In Dub" jest raczej na sound systemach i nieformalnych imprezkach w stylu reggae party.
 
- ONET.PL -

Skomentuj recenzję

KONCERTY

FORUM

The popular Nike Air Huarache for Spring 2017

28.06.2017 | 08:03 przez pwlihbb

Nike Sportswear continues for you

28.06.2017 | 07:51 przez pwlihbb

With the Nike Air Max 97 Gold Bullet acquiring

28.06.2017 | 07:20 przez pwlihbb

The Nike Air Max 95 shines inside a whole

28.06.2017 | 05:51 przez pwlihbb

The women’s Nike Surroundings Max Jewell

28.06.2017 | 05:35 przez pwlihbb

WYWIADOWNIA

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Miłość to potężna siła

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Linki