RECENZJA

CGB

Kocham kłopoty

Gdy sięgnąć pamięcią kilka lat wstecz, przypominam sobie taką oto sytuację. Akurat nagrywałem z Za Zu Zi materiał na pierwszą płytę w Ząbkowicach Śląskich. Było to krótko przed odbywającą się w tym mieście Folk Fiestą. Któregoś dnia rozmawiając z jednym z organizatorów, zapytałem o wykonawców ówczesnej edycji i wtedy padła nazwa Cała Góra Barwinków. Pan Franciszek (jeśli nie pomyliłem imienia) bardzo ciepło się o tej grupie wypowiadał. Zachęcony jego rekomendacją i kierowany wyjaśnieniem skądinąd ciekawej i dziwnej zarazem nazwy zespołu, sięgnąłem po twórczość debiutującej wtedy załogi z Kłobucka. Pierwsza płyta była pozytywnym zaskoczeniem, ale już kolejna „24 godziny” długo nie opuszczała mojego domowego odtwarzacza CD. I oto 2 lata później ukazuje się trzeci materiał, którym Barwinki konsekwentnie raczą nas kolejną porcją piosenek w rytmie reggae/ska, i to bardzo dobrych piosenek! 

 
Załoga dowodzona przez braci Kaczmarków dorobiła się już łatwo rozpoznawalnego stylu. Utwory w swej formie są może i proste, ale w tym właśnie tkwi ich siła. Na „Kocham kłopoty” oprócz tak dobrze znanych i charakterystycznych, chodzących jak przecinaki dęciaków i czystej Fenderowskiej barwy gitary, chłopaki fundują słuchaczowi kilka krótkich wycieczek stylistycznych, których na poprzednich produkcjach nie było, jak choćby te gorące latynoskie rytmy w „Papierosach” czy nieco leniwe w „Sobota rano”. Dla mnie jednak muzycznym numerem jeden jest „Królowa nocy”. Utwór jak z czarnego thrillera, z nieco łobuzerskim tekstem. Zresztą cała zdecydowana większość warstwy literackiej jest taka właśnie nieco chuligańska i podwórkowa. Powiem więcej, to są opowieści z mojego podwórka, takie historie z sąsiedztwa. To o czym śpiewa Kuba K. z miasteczka K., równie dobrze mógłby zrobić choćby taki Tomasz J. z miasteczka J., czy też każda inna osoba z dowolnego miejsca w Polsce. Jakby tak się dobrze zastanowić, to któż z nas nie ma u siebie takich braci Strach i nie jeden pewnie raz miał do czynienia z mroczną królową nocy. A u mnie na ten przykład codziennie pod szkołą parkuje koleś czarnym Opelem Vectra i nie wiem czy ma najlepsza partię w mieście, ale panna którą wozi, jest niczego sobie, żeby nie powiedzieć wprost, że niezła z niej d… i co tam dalej jest w tej historii ;-)
Jeśli już jestem przy tekstach, to podobają mi się zabawy słowem i rymem, których nie ukrywam jestem wielkim miłośnikiem. Jak choćby ten fragment z „Rockextazy” - ej ty palancie! / mówię ci dziś nie tańczę / jestem z dziewuchą i dziewuchę niańczę (…) Na całe gardło krzycząc debilu, jak grasz! / Tak grasz, że kurza twarz / motyla noga, czoło, blat podłoga! Albo to – cztery słonie, zielone słonie / każdy kokardę ma na ogonie / w głowie orkiestra białych myszy / oddałbym wszystko za minutę ciszy – fragment „Sobota rano”. Niby jest prosto, niby banalnie, a jednak w zestawieniu z dość mizernym rymowaniem ostatnich produkcji z kręgu ragga/dancehall/hip-hop, uśmiech sam się rysuje na twarzy.
Pora kończyć i muzykę włączyć, z krótkim cytatem jeszcze z owej płyty – CGB, here we go!
 
Rass Tomi

Skomentuj recenzję

KONCERTY

FORUM

Nike is quite well-liked

29.04.2017 | 08:00 przez asxqwer

Nike shoes numerous elements

29.04.2017 | 07:54 przez asxqwer

Pandora earrings release associated with appreciate

29.04.2017 | 07:49 przez asxqwer

Nike shoes light breathable

29.04.2017 | 07:43 przez asxqwer

Nike air max restricted lots of frees

29.04.2017 | 05:58 przez asxqwer

Nike trainers secure padding

29.04.2017 | 05:29 przez asdwer

WYWIADOWNIA

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Miłość to potężna siła

Rozmowa z Krystianem „K-Jah” Walczakiem – muzykiem, kompozytorem, producentem muzycznym, przygotowującym się do wydania płyty z własną muzyką, z gwiazdorskim składem muzyków reggae z całego świata.

Linki